Dzisiaj tylko tak szybciutko, bez moich wypocin, za to trzeba się pochwalić chęcią wzięcia udziału w Candy, o tutaj: TRUSKAWKOWE CANDY
No to chyba tyle na dziś, dziękuję za uwagę. :)
czwartek, 10 maja 2012
środa, 9 maja 2012
Kartka
Nie wiem, naprawdę nie wiem co się dzieje. Mam TYLE wolnego, a nie robię dosłownie NIC! Jak coś zaczynam, to w pewnym momencie przerywam i uciekam zupełnie myślami i to może trwać nawet godzinę... Jedyne, co mi wychodzi, to bieganie na angielski... Ale coś tam mimo wszystko powstało. Taka sobie kartka zainspirowana zdjęciem/gifem z jakiegoś portalu:
Jak widać na załączonych obrazkach, gdy pociągniemy za serduszko, to chłopiec przysunie się do dziewczynki. Śmieszny mechanizm, ale trzeba go jeszcze udoskonalić, bo trudno mu wrócić na swoje miejsce. I jako tła użyłam zdjęcia sopockiego mola :)
sobota, 14 kwietnia 2012
Brak postępów
Jak w tytule, mało zrobiłam ostatnio. Ale lepszy rydz niż nic, jak to się mówi. Trzeba być dobrej myśli :) Wszystko, co zrobiłam, zrobiłam w szkole. Tak się prezentuje:
No i teraz takie małe pytanie: dlaczego tak mało zrobiłam? Oczywiście, że jest wymówka! Górę wzięły rozpraszacze! Jakie rozpraszacze? O takie!
No i cóż, trzeba przyznać, że raz na jakiś czas potrzebna jest odskocznia od wszystkiego, więc myślę, że teraz mam mały robótkowy przestój :)
piątek, 6 kwietnia 2012
Ramki, kotek, zakupy
Ostatnio wreszcie udało się nakłonić tatę, aby powiesił w moim pokoju obrazki, które czekają na to już dłuuugo. Ale pojawił się problem, 2 z 4 ramek były białe, a powinny być brązowe. No to kolejna okazja żeby zrobić coś samodzielnie. Stwierdziłam że oprócz przemalowania ramek na brązowo trzeba dodać coś jeszcze i oto, co powstało:
Chciałabym jeszcze wszystkim życzyć Wesołych Świąt spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze, smacznego jajka i mokrego śmigusa-dyngusa!
Jeden obrazek jest już oprawiony, a drugi czeka aż ramka wyschnie. Paskudnie malowało się te ramki, nawet po zmatowieniu papierem ściernym, coś strasznego. Przynajmniej mam nauczkę żeby nie malować nie-drewnianych przedmiotów :)
Dodatkowo ostatnio postanowiłam zabrać się za mojego łakomego kotka, wypełnić wszystkie luki i co nieco nadrobić. Jestem zadowolona, bo szczerze mówiąc nie podobała mi się kolorystyka tego wzoru (może dlatego, że kupowałam zestaw ponad 2 lata temu), a ostatecznie nie wygląda aż tak paskudnie:
Ostatnio byłam w empiku po farbę akrylową do ramek i dodatkowo kupiłam dwie farby do tkanin. Już nie mogę się doczekać, aż coś nimi pofarbuję :)
Chciałabym jeszcze wszystkim życzyć Wesołych Świąt spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze, smacznego jajka i mokrego śmigusa-dyngusa!
sobota, 31 marca 2012
Znowu jedzeniowo
Tak, tak- coś mnie wzięło na jedzenie. Jakoś tak wyszło, że w tym tygodniu postanowiłam wyręczyć mamę i troszkę posiedzieć w kuchni. Zaczęło się od penne. Początkowo podeszłam sceptycznie do nowego przepisu, który mama przyniosła z pracy. Boczek? Cebula? Straszne, no ale dobra, zróbmy. I tak oto powstało danie, które rzuciło mnie na kolana. Od dziecka pół rodziny nazywało mnie 'makaroniarą', więc jak mogło mi nie smakować?!
Dodatkowo ten makaron jest bardzo łatwy i szybki w wykonaniu. Czego potrzebujemy?
Dodatkowo oczywiście musiał być deser. I tym razem przyszła pora na, jak to mama powiedziała, "coś normalnego". Wybór padł na sernik z rosą. Ciekawostką jest inna nazwa- "Łzy Wałęsy" lub "Łzy prezydenta". Moje łzy jeszcze nie do końca na serniku się pojawiły, ale już coś tam widać.
Ciasto:
Składniki na masę serową miksujemy w dużej misce ok. 5 minut. Wykładamy masę (właściwie wylewamy) na upieczony spód i pieczemy 50 minut w 180*C
Ubijamy białka, dodajemy cukier i wykładamy na sernik. Następnie wkładamy do piekarnika na kolejne 15 minut. UWAGA! Piana nie może się spiec!
Oczywiście 'łzy' nie pojawiają się w trakcie pieczenia, tylko dość długo po wyjęciu z piekarnika. Ciasto należy umieścić w chłodnym miejscu, ponieważ wtedy pojawia się więcej kropelek. Smacznego! :)
Dodatkowo ten makaron jest bardzo łatwy i szybki w wykonaniu. Czego potrzebujemy?
- 1/2kg boczku surowo wędzonego
- 400g makaronu pełnoziarnistego penne (piórka)
- 1/2kg pieczarek
- 1 duża cebula
- kilka łyżek oliwy z oliwek
- garść świeżej lub suszonej pietruszki
- sól, pieprz, vegeta (wg uznania)
- parmezan lub inny dowolny ser
- 400-500ml śmietanki 30%
Dodatkowo oczywiście musiał być deser. I tym razem przyszła pora na, jak to mama powiedziała, "coś normalnego". Wybór padł na sernik z rosą. Ciekawostką jest inna nazwa- "Łzy Wałęsy" lub "Łzy prezydenta". Moje łzy jeszcze nie do końca na serniku się pojawiły, ale już coś tam widać.
Ciasto:
- 1 szklanka mąki
- 120g cukru
- 120g margaryny
- 1 jajko
- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
- 1kg sera z wiaderka
- 4 jajka
- 4 żóltka
- 1 szklanka cukru
- 3/4 szklanki oleju
- 2 szklanki mleka
- 2 opakowania budyniu waniliowego
- 4 białka
- 1/2 szklanki cukru
Składniki na masę serową miksujemy w dużej misce ok. 5 minut. Wykładamy masę (właściwie wylewamy) na upieczony spód i pieczemy 50 minut w 180*C
Ubijamy białka, dodajemy cukier i wykładamy na sernik. Następnie wkładamy do piekarnika na kolejne 15 minut. UWAGA! Piana nie może się spiec!
Oczywiście 'łzy' nie pojawiają się w trakcie pieczenia, tylko dość długo po wyjęciu z piekarnika. Ciasto należy umieścić w chłodnym miejscu, ponieważ wtedy pojawia się więcej kropelek. Smacznego! :)
piątek, 30 marca 2012
Bananowo-truskawkowy
Dziś coś z zupełnie innej beczki. Robiąc wieeeelkie porządki przedświąteczne natrafiłam na bardzo stary zeszyt z podstawówki, w którym znalazłam przepis na koktajl bananowy (nie wiem skąd on jest). AHA! Ostatnio tata przyniósł dużą torbę bananów, więc w mojej głowie od razu zrodził się pomysł, aby recepturę wypróbować. I dawaj do kuchni!
Jako że żaden deser bez czekolady nie ma dla mnie racji bytu (no prawie żaden), musiałam się nią nacieszyć i porobić zdjęcia!
Życzę smacznego wielbicielom bananów i dziękuję za ostatnie miłe komentarze! :)
- Banany? Są! (u mnie 2)
- Mleko? Jest! (niecałe pół litra)
- Dżem truskawkowy? A jakże! (około trzech łyżek)
- Jogurt? Jakiś się znajdzie! (3 łyżki truskawkowego)
Jako że żaden deser bez czekolady nie ma dla mnie racji bytu (no prawie żaden), musiałam się nią nacieszyć i porobić zdjęcia!
Życzę smacznego wielbicielom bananów i dziękuję za ostatnie miłe komentarze! :)
niedziela, 25 marca 2012
Ślubny finisz
Uhuhu, dawno mnie tu nie było, niedobrze... Ale jakoś tak cała praca zbiegła się na ostatni okres, więc trzeba było trochę przysiąść przy książkach. I wreszcie udało mi się skończyć ślubny hafcik. Jestem zadowolona, wygląda nawet przyzwoicie, teraz tylko trzymam kciuki, że i Młoda Para moją pracę doceni :)
I jak? :)
I jak? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)