Jutro mija rok, od kiedy wstawiłam ostatnią notkę. Stwierdziłam, że to niezbyt dobrze, więc dziś pojawia się nowa i pewnie będzie jeszcze kilka w ciągu kolejnych dni. Nie miałam w ostatnim roku mojej obowiązkowej edukacji zbyt dużo czasu. Niestety, zdecydowana większość robótkowych zajęć poszła w odstawkę. Teraz wszystko wraca do normy i znowu nitki walają się po pokoju :).
Dzisiaj chciałabym pokazać różyczkę, która powstała w podziękowaniu za gościnę. No właśnie- w zeszłym roku wakacje spędziłam w Manchesterze i udało mi się zaopatrzyć w kilka gazetek, zestawów i innych rzeczy, których w Polsce nie ma lub są, ale dużo droższe.
Wracając do róży, oczywiście nie zdążyłam dokończyć jej przed wyjazdem, więc musiałam dziubać jeszcze na miejscu po nocach i oprawiać, ukradkiem pożyczając żelazko. Ostatecznie prezentowała się tak:
W brytyjskich "funciakach" można znaleźć dużo ciekawych rzeczy, udało nam się dorwać zestaw z cekinami, z których trzeba było ułożyć papugę:
wtorek, 27 maja 2014
wtorek, 28 maja 2013
Coś jednak robię!
Żeby pokazać, że jednak coś tam sobie czasem dłubię, wstawiam zdjęcia moich różyczek. Prawdą jest, że dużo nie przybyło, patrząc na czas, który minął, od kiedy ostatni raz pisałam o tym hafciku, jednak nie powstaje on permanentnie, a tylko jak najdzie mnie ochota :D
Tak prezentuje się na dzień dzisiejszy:
No i przy okazji chciałam pochwalić się, że wreszcie udało mi się nagrać moją papugę w kąpieli! To tylko krótka część filmiku, bo Kuba kąpie się kilka razy, odlatuje, wraca- i tak w kółko :)
Tak prezentuje się na dzień dzisiejszy:
No i przy okazji chciałam pochwalić się, że wreszcie udało mi się nagrać moją papugę w kąpieli! To tylko krótka część filmiku, bo Kuba kąpie się kilka razy, odlatuje, wraca- i tak w kółko :)
niedziela, 26 maja 2013
Z okazji Dnia Matki
Dlaczego ja nic nie piszę? Dobre pytanie. W zasadzie dziś mi się przypomniało, że mam w ogóle bloga. To straszne, ale w drugiej klasie w zasadzie nie ma czasu, żeby bez wyrzutów sumienia usiąść i coś stworzyć. Może inaczej- robię trochę rzeczy, ale zazwyczaj zapominam o zdjęciach i nie mam czego wstawić na moją stronkę.
Tym razem jednak było inaczej, bo z okazji Dnia Matki postanowiłam przygotować mojej ukochanej mamie jej ulubiony tort. Osoby znające moją mamę wiedzą, że połączenie jej osoby z wypiekami jest dość niecodzienne, bo mama twierdzi, że ciast nie lubi. Tymczasem ma swój ukochany smak, mianowicie Tort Szwarcwaldzki. Powiem Wam, że to niespotykany widok, gdy moja mama zajada się ciastem!
Przepraszam, że te zdjęcia są takie nieprofesjonalne na jakiejś ławie z programem telewizyjnym w tle, ale przez myśli mi nie przeszło, że będę je gdzieś wstawiać, a teraz jest już za późno na robienie nowych, bo ciasto jest w połowie zjedzone.
Wszystkim Mamom życzę spełnienia marzeń i dużo miłości ze strony dzieci!
Tym razem jednak było inaczej, bo z okazji Dnia Matki postanowiłam przygotować mojej ukochanej mamie jej ulubiony tort. Osoby znające moją mamę wiedzą, że połączenie jej osoby z wypiekami jest dość niecodzienne, bo mama twierdzi, że ciast nie lubi. Tymczasem ma swój ukochany smak, mianowicie Tort Szwarcwaldzki. Powiem Wam, że to niespotykany widok, gdy moja mama zajada się ciastem!
Wszystkim Mamom życzę spełnienia marzeń i dużo miłości ze strony dzieci!
środa, 5 grudnia 2012
Gdzie byłam, jak mnie nie było?
Tak... Dawno mojego bloga nie odwiedzałam. Na początku mi się nie chciało (tak, tak- przyznaję się do lenistwa), a później już nie było czasu, bo szkoła się zaczęła. I tak oto dzisiaj postanowiłam tu zajrzeć i dodać jakąś notkę, przedświąteczną pewnie. Co się od ostatniego wpisu w moich pracach zmieniło? Prawie nic- niby coś powstało, ale ciągle nie ma czasu, bo w tym roku postanowiłam się uczyć i nawet w tym postanowieniu się trzymam. Za rok matura, więc wreszcie trzeba się przyłożyć! :) Pokażę kilka zdjątek. Zacznijmy może od mojego różyczkowego hafciku.
Tak właśnie się prezentuje. Niezbyt dużo zrobiłam, ale coś tam powoli powstaje. Co dalej? Dalej pokażę kawowy świecznik. To taki pomysł na szybko, miał po prostu pasować do reszty kawowego prezentu, jakim były spieniarka do mleka i kadzidełka kawowe. Tak to wygląda:
Zdaję sobie sprawę, że te zdjęcia mistrzostwem świata nie są, ale były robione szybko, bo miałam akurat natchnienie :D Ojej, jak tak sobie spojrzałam na ziarna kawy, to aż mi zapachniało :)
Co dalej? Zakupy! Oczywiście zakupy są najważniejsze! :) Mam wrażenie, że moi rodzice już mnie mają przez to dosyć i jak mam ich teraz prosić o cokolwiek, to strasznie mi głupio, bo ostatnio dostałam tyle nowych rzeczy! Właśnie kilka dni temu wybrałyśmy się z mamą, żeby obejrzeć nowo odkrytą pasmanterię w galerii handlowej praktycznie na drugim końcu miasta. I oczywiście nie mogłyśmy wrócić z pustymi rękami...
Powiem tak: świetne zestawy w atrakcyjnych cenach, jestem baaaardzo zadowolona :)
Dodatkowo od pewnego czasu marzył mi się piesek, więc również zakup został zrealizowany, ale już w internecie:
No i cóż tu więcej mówić? Wykorzystałam już wszystkie okazje, na które w grudniu cokolwiek mogę dostać, bo urodziny również zostały zagospodarowane przez bilet na koncert Iron Maiden w lipcu następnego roku... Tak więc jestem teraz najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi i nie mogę doczekać się Świąt! :)
niedziela, 26 sierpnia 2012
Wielbłąd
Po wizycie w zoo strasznie polubiłam zwierzątka, na które wcześniej w ogóle nie zwracałam uwagi. Najpierw poprosiłam mojego Bartka, żeby narysował mi wielbłąda, a teraz postanowiłam odwdzięczyć się tym samym. I tak powstał wielbłąd Ryszard:
Umówmy się, że Ryszard najpiękniejszy nie jest, ale nie ocenia się książki po okładce :D Przynajmniej jest uśmiechnięty :)
Tymczasem moje różyczki powolutku powstają, dorobiłam jeden listek, ale stwierdziłam, że nie ma sensu pokazywać ciągle zieleniny i trzeba wyhaftować jakiś kwiatek wreszcie :)
Umówmy się, że Ryszard najpiękniejszy nie jest, ale nie ocenia się książki po okładce :D Przynajmniej jest uśmiechnięty :)
Tymczasem moje różyczki powolutku powstają, dorobiłam jeden listek, ale stwierdziłam, że nie ma sensu pokazywać ciągle zieleniny i trzeba wyhaftować jakiś kwiatek wreszcie :)
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Na wakacjach
Jestem teraz w Gliwicach i piszę notkę dzięki Kasi :) Niedługo trzeba wracać do domu, bo zbliża się rok szkolny, ale nie chcę stąd wyjeżdżać. Dziś pokażę szkatułkę, którą wysłałam Kasi na 19. urodziny. Oto i ona:
To jeszcze na koniec, żeby dopełnić notkę z Gliwic wrzucam nasze zdjęcie z ZOO w Chorzowie :)
Tak właśnie :) Fajnie przyjechać do kogoś i zobaczyć że ma na półce prezent, który się zrobiło samemu.
Mój hafcik aktualnie wygląda tak:
czwartek, 9 sierpnia 2012
Koniec!
Hmm... Obiecałam poprawę i co? :( Nie wyszło mi zbytnio. Znaczy, owszem, haftowałam więcej, ale nie udało się napisać żadnej notki. "Nie udało się" to w sumie nie najlepsze stwierdzenie, po prostu lenistwo wzięło górę, bo nie robię praktycznie nic w te wakacje. Koniec ględzenia, pokazujemy efekty pracy :)
Jestem zadowolona z efektu. No i cieszę się że po trzech latach wreszcie udało się ten 'wakacyjny hafcik' skończyć :D
Teraz powstaje nowy i na razie prezentuje się tak:
Zrobiłam ostatnio szkatułkę na 18 urodziny koleżanki, ale niestety zapomniałam o zdjęciach! :( Muszę poprosić, żeby zrobiła i wtedy się pochwalę :)
Jestem zadowolona z efektu. No i cieszę się że po trzech latach wreszcie udało się ten 'wakacyjny hafcik' skończyć :D
Teraz powstaje nowy i na razie prezentuje się tak:
Zrobiłam ostatnio szkatułkę na 18 urodziny koleżanki, ale niestety zapomniałam o zdjęciach! :( Muszę poprosić, żeby zrobiła i wtedy się pochwalę :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)